Rynek pracy

Rynek pracy w Polsce: rekordowe zatrudnienie czy pułapka niskich płac?

GUS raportuje historycznie niskie bezrobocie. Ale co mówią dane o realnych wynagrodzeniach?

Pracownicy biurowi przy biurkach stojących w jasnym open space

Liczby, które cieszą, i liczby, które niepokoją

Stopa bezrobocia rejestrowanego w Polsce oscyluje wokół 5%, a wskaźnik zatrudnienia należy do wyższych w Unii Europejskiej. To fakty, z których można się cieszyć. Problem pojawia się, gdy zestawimy je z dynamiką wynagrodzeń realnych – czyli płac po odjęciu inflacji. W latach 2022–2023 realne wynagrodzenia spadały mimo nominalnych podwyżek, bo inflacja rosła szybciej. Dopiero od końca 2023 roku pensje zaczęły odrabiać straty. W 2024 roku wzrost płacy minimalnej do 4 242 zł brutto podniósł dno rynku, ale jednocześnie wywołał debatę: czy szybki wzrost minimum zarobkowego pomaga pracownikom, czy może część pracodawców reaguje ograniczeniem etatów albo przejściem na umowy cywilnoprawne? Dane GUS sugerują, że skala tego efektu jest w Polsce relatywnie ograniczona – jednak w sektorach takich jak handel detaliczny, gastronomia i ochrona widać wyraźniejszy wzrost umów zlecenia kosztem etatów. To zjawisko, które warto śledzić, bo wpływa na stabilność budżetów domowych i wysokość przyszłych emerytur.

Gdzie są pracownicy i skąd ich brać?

Polska gospodarka od kilku lat mierzy się z niedoborem rąk do pracy w budownictwie, logistyce, ochronie zdrowia i sektorze IT. Emigracja zarobkowa do Niemiec, Holandii i krajów skandynawskich wciąż trwa, choć jej dynamika osłabła w porównaniu z latami 2004–2010. Lukę wypełniają pracownicy z Ukrainy, Białorusi i Mołdawii – według szacunków w Polsce pracuje już ponad 900 tys. obywateli Ukrainy. To zasadniczo zmienia strukturę podaży pracy i stawia pytania o integrację zawodową, uznawanie kwalifikacji i dostęp do systemu emerytalnego. Dla pracodawców z Zachodniopomorskiego, gdzie bliskość granicy z Niemcami tworzy dodatkową konkurencję o pracowników, te zmiany są szczególnie odczuwalne. Firmy ze Szczecina coraz częściej inwestują w automatyzację linii produkcyjnych i podnoszenie kwalifikacji obecnych pracowników, zamiast próbować zapełnić etaty kandydatami, których po prostu nie ma. To trend widoczny w całej Polsce, ale w zachodniej jej części – szczególnie wyraźny.